Inwazja
Nie jesteśmy sami we Wszechświecie. Odwiedzili nas sąsiedzi. Niestety, raczej nie mają przyjaznych zamiarów. Inaczej nie pozbawialiby ludzi uczuć i nie zamieniali w bezwolne zombie, które maszerują grupami przez miasto i zgarniają ze sobą ludzi niezmienionych. Wspinają się potem na ostatnie piętro jednego z wysokich budynków. Tam przybysze stworzyli coś na kształt rampy załadowczej, po której zniewoleni dostają się na pokład ich statków. Nie wiadomo co się z nimi potem dzieje.
Powstał oczywiście ruch oporu, którego celem jest dowiedzenie się jak najwięcej o najeźdźcach, poznanie ich słabych punktów i opracowanie metod walki z nimi. Jako członek ruchu oporu przeniknąłem w szeregi jednej z grup „zombie”. Nie jest to łatwe, bo trzeba udawać totalny brak emocji i zainteresowania tym, co się wokół dzieje. Nie można się rozglądać, ani zatrzymać gdy się widzi coś niezwykłego. Właśnie weszliśmy na piętro i stoimy przy „rampie” czekając, aż pojazd obcych zadokuje.



